silnik, którego potrzebuje!

Jako sumienny czytelnik (mamy nadzieję …) masz świadomość, że pod koniec 2018 roku wypróbowałem zupełnie nowe Audi A1 w jedynej dostępnej wówczas konfiguracji, 30 TFSI o mocy 116 koni mechanicznych. Minęło kilka miesięcy, a do dealera dotarły dodatkowe silniki. Tutaj mamy kontrolę nad blokiem 35 TFSI o mocy 150 koni mechanicznych.

Samochód miejski, który był pełen jakości, powinien wyglądać jeszcze bardziej obiecująco z kilkoma dodatkowymi końmi. I bez dalszego napięcia muszę przyznać, że tak było. Kiedy już mówiłem o zadowalających przyspieszeniach i przebijach, brakowało tego małego je ne sais quoi, aby jazda była przyjemniejsza. To retoryka, ponieważ brakuje mu głównie tych dodatkowych bełkotów. Tym razem 4-cylindrowy blok rozwija 150 koni mechanicznych i pozwala A1 jeszcze bardziej wyrazić swój potencjał, będąc naprawdę dynamicznym. Przy prędkości od 0 do 100 km / hw zaledwie 7,7 sekundy (jest lepsza niż Swift Sport) pokazuje żywotność i naprawdę nam się podoba. Wyższy moment obrotowy (250 Nm) i dostępny w szerszym zakresie (1500 do 3500 obr / min) oferują doskonałe bodźce, wystarczające, aby aspirować do tytułu królowej miast. Ale także poza miastami zapewnione, 150 koni i zwięzła waga są idealne, aby nie być śmiesznym przed prawie wszystkimi innymi pojazdami dla ogółu społeczeństwa.

Poza tym, na mój rozkaz, nie robiła tylko rzeczy w mieście. Krótka wycieczka po okolicy pozwoli mu wykazać się zaskakującą przyczepnością; po przyspawaniu przedniej i tylnej osi zmiany podparcia są oszałamiające. Dajemy się kierować w tym kierunku jego precyzyjnym kierunkiem i chęcią ugryzienia bitumu jednocześnie agresywnie i życzliwie. Automatyczna skrzynia biegów S Tronic 7 również gra i wydaje się idealna, bez wyrzutów sumienia, szczególnie w tym segmencie. Ten duet silnik / skrzynia biegów zapewnia nowy, nienaganny styl vintage i w dużej mierze wystarczającą przyjemność z jazdy.

Dzięki temu jest również sprzymierzeńcem życia codziennego. Cicha i zwrotna A1 sprawia, że ​​chcesz odkrywać mile we wszystkich sytuacjach życia codziennego. Potem, w przeciwieństwie do mojego ostatniego uchwytu, tym razem dzięki adaptacyjnym zawieszeniom pakietu dynamicznego (840 EUR), nie byłem tak zszokowany twardością zawieszeń. Jest to nadal nieco twarde w przypadku typowego pojazdu miejskiego, ale udało nam się znaleźć dobry kompromis między twardością a komfortem.

Gdybym ci wystarczająco pokazał samochód właśnie tutaj podczas testu po stronie marsylskiej, oto małe przypomnienie. Producent podjął ryzyko stylistyczne w związku z tym nowym A1 i dla mnie zakład jest wygrany. Szczególnie w tej konfiguracji S Line ujawnia prawdziwą postać i prawdziwą osobowość, która sprawia, że ​​chcesz zawrócić na swojej drodze. Musisz odważyć się na kolor, aby złożyć mu hołd! Wewnątrz technologia i komfort niestety zawsze rymują się z plastikiem, zdecydowanie zbyt obecnym dla takiego samochodu. Przyjemny chwyt i duży wysiłek na miejsce na pokładzie lub ładowanie wciąż sprawiają, że zapominasz o tej małej czkawce startowej.

Dochodzimy do czarnego punktu modelu, cen. Podczas gdy A1 może dotrzeć do garażu za 20.600 € z manualnym 25 TFSI (95 KM), zajmie co najmniej 27.550 € za 35 TFSI S Tronic. Prezentowane tutaj wykończenie linii S dodaje 4 100 € do rachunku. Nie zapominając o obrazie (350 EUR), nawigacji MMI (2175 EUR) lub kamerze cofania (400 EUR), aby uzyskać model testowy o wartości ponad 41 000 EUR. Jeśli chodzi o konsumpcję, z przyjemnością zauważamy, że nasz A1 35 TFSI nie ma być o wiele bardziej chciwy. W codziennych sytuacjach istnieją wartości od 5,5 do 7,5 l / 100, dzięki systemowi wyłączania butli. Oczywiście, nieznacznie zwiększając tempo, będzie mogła wypić do 10 litrów bezołowiowych.

Musiałeś to zauważyć podczas tego testu, tak, podobało mi się to nowe Audi A1. Podobało mi się jej zachowanie, podobała mi się jej pasja, podobała mi się jej twarz, ona ma wiele zalet, aby ją uwieść jest niezaprzeczalna. Szkoda, że ​​uproszczone wnętrze i cena, która wcale nie jest uproszczona, psują tę małą miłość od pierwszego wejrzenia. Co z tobą?

Kredyt fotograficzny: Thomas D. (Fast Auto)